Sprawozdanie z działalności Fundacji "ZWIERZĘTA i my" za 2010 rok
Kochani Ofiarodawcy!
Jak co roku składam sprawozdanie merytoryczne, abyście Państwo wiedzieli, że nie zmarnowaliśmy Waszych pieniędzy. Na sterylizację wiejskich suczek i kotek w minionym roku wydaliśmy 118 500 zł (75% na suczki i 25% na kotki). Sterylizujemy już w 8 województwach.
Najwięcej sterylizacji przypada na województwo wielkopolskie i lubelskie, gdzie w województwie wielkopolskim sterylizujemy kotki i suczki, w pozostałych województwach już tylko suczki.
Sprowadzamy hurtem żywność dla zwierząt, co obniża znacznie cenę. Oprócz naszych podopiecznych zwierząt, których zawsze jest około 20 psów i tyleż kotów, dzielimy się tą karmą -w miarę możliwości- z opiekunami zwierząt.
W roku 2010 nawiązaliśmy kontakty z przyjaciółmi zwierząt z innych krajów. Koleżanka Honia Byrdy uczestniczyła w szkoleniu w Anglii. Opłaciliśmy przelot, a tam goszczona była przez swoje koleżanki.
Koledzy Ewa Zgrabczyńska i Rafał Adamczak wzięli udział w konferencji w Pradze.
Razem z Jurkiem Duszyńskim uczestniczyłam w Sejmie w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt w debacie nad projektem zmian do ustawy o ochronie zwierząt. Kolega Duszyński jednogłośnie został wybrany w skład zespołu konsultacyjnego ds. ustawy o ochronie zwierząt przy tym Zespole, złożonego z 10 przedstawicieli organizacji pozarządowych.
W naszym sprawozdaniu nie mogę pominąć wielkiego wkładu pracy i trudu, jaki uzyskujemy od lekarzy weterynarii. To im zawdzięczać będziemy ograniczenie cierpienia i bezdomności zwierząt. Zdajemy sobie sprawę, że robią to dla dobra zwierząt, bo nasze możliwości są bardzo skromne.
Spieszę też podziękować Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu, dzięki któremu zdołaliśmy zorganizować szkolenia dla lekarzy weterynarii i pomagać zwierzętom.
Nie zapominają o nas myśliwi i doceniają naszą działalność, czego dowodem jest ich wsparcie dla naszej Fundacji.
Z przykrością muszę stwierdzić, że władze miasta Poznania są nadal głuche na nasze prośby o objęcie opieką miejskich kotów. Znaleźliśmy obiekt nadający się do stworzenia w nim schroniska dla tych zwierząt. Otrzymaliśmy odpowiedź z Urzędu, że mogą nam go udostępnić, jeśli podejmiemy się remontu, KTÓREGO KOSZTY MOGĄ ŁASKAWIE odejmować od płaconego przez Fundację czynszu. Ten list można jedynie potraktować jako kpinę z nas i z ciążącego na Władzach Miasta obowiązku opieki nad potrzebującymi pomocy zwierzętami.
Nie chcę kończyć tak smutno naszego sprawozdania. Są jeszcze osoby kochające zwierzęta, które pomagają im i nam w naszej pracy.
Wszystkim ofiarodawcom i opiekunom tych drogich nam istot ślemy serdeczne BÓG ZAPŁAĆ.



